Może się wydawać, że pozyskanie grantu to bułka z masłem. Piszesz wniosek, czekasz, dostajesz przelew i działasz. Kto choć raz próbował pozyskać pieniądze w ten sposób, wie że to nie jest taka prosta sprawa. W tym artykule dowiesz się jak w praktyce wygląda cały proces ubiegania się o pieniądze z grantów i czy warto bazować tylko na tym źródle finansowania.
To takie czasochłonne
No dobrze, decydujesz się pozyskać pieniądze z grantu. Na początku węszysz po Internecie w poszukiwaniach naboru na granty. Następnie studiujesz obszerne regulaminy. Sprawdzasz, czy Twoja fundacja spełnia kryteria. W niektórych zauważysz pewne wykluczenia. A to fundacja działa zbyt krótko, albo przekracza dopuszczalny przychód roczny. A może jakiś zapis w statucie jest sprzeczny z regulaminem przyznawania grantu. Przeczytaj regulamin. Dokładnie. Zrób sobie notatki. Zaoszczędzisz czas. Kolejnym krokiem jest złożenie wniosku. Sprawdź, jakie niespodzianki Cię tu czekają.

Diabeł tkwi w szczegółach
Każdy wniosek musi być dokładnie rozpisany. To trochę taki biznesplan. Czeka Cię wiele godzin przy komputerze. Wszystkie koszty muszą być ujęte. Przyda się kalkulator. Dokładnie rozpisz co kupisz, jaki lokal wynajmiesz, komu zlecisz prowadzenie warsztatów i ile to będzie kosztowało. I tu pojawia się haczyk. Za drogi trener? Wniosek zostanie odrzucony. Trzeba zasięgać informacji o minimalnych i maksymalnych kosztach, co można, czego nie można. Nie czytasz dokładnie regulaminu? Odpadasz w przedbiegach. Jeśli wpiszesz w budżecie rzeczy, których regulamin zabrania, Twój wniosek zostanie odrzucony. Trzymaj się ustalonej kwoty.
Wszystko musi się zgadzać. Czasem wymagane jest też wskazanie terminu poszczególnych zadań. Kiedy zajmiesz się promocją? Kiedy poprowadzisz szkolenie? Musisz to wszystko zaplanować. Następnie zebrane dane trzeba przenieść do specjalnych generatorów. Jeden, uniwersalny nie istnieje. Każdy grantodawca ma swój. Musisz poświęcić kolejne godziny na zorientowanie się w temacie. Albo… zatrudnić kogoś, kto się na tym zna. O tym przeczytasz poniżej.

Czy mamy na sali specjalistę?
Starasz się o grant po raz pierwszy? Współczuję. Przygotowaniem wniosku grantowego musi się zająć osoba kompetentna, która ma w tym doświadczenie. Łatwo się w tym pogubić. Na rynku są specjaliści od grantów… ale nie pomogą Ci za darmo. Musisz zapłacić za ich wielogodzinną pracę. Cena za napisanie małego grantu to ok. 1000-1700 zł. Napisanie dużego grantu to już koszt od 4000 zł + procent od kwoty pozyskanej w grancie. Niektórzy za dodatkową opłatą pomogą Ci również rozliczyć grant. Jak już mowa o specjalistach, to pamiętaj o księgowej. Za rozliczenie wydatków związanych z grantem też musisz jej dodatkowo zapłacić. Za taką dodatkową pracę często obowiązują wyższe stawki. Czasem nawet 1300 zł. Wszystkich tych kosztów nie pokryjesz z pieniędzy z grantu. Musisz je mieć z innych źródeł.
To trochę jak konkurs
Brałeś kiedyś udział w jakimś konkursie? Włożyłeś sporo czasu i wysiłku w przygotowania, a jednak wygrał ktoś inny. Podobnie wygląda ubieganie się o grant. Z tą różnicą, że poza rozczarowaniem w związku z przegraną, zainwestowałeś już wiele godzin i sporo pieniędzy. Wniosków napływa mnóstwo. Trzeba się czymś wyróżnić z tłumu, zaproponować coś ciekawego, nietypowego. Wymyśl coś oryginalnego. W dalszej części opowiemy, dlaczego przyda Ci się sporo cierpliwości.
Spokojnie, to może potrwać
Składasz wniosek. Na decyzję o tym, czy przyznano Ci grant, musisz poczekać. Zwykle od momentu złożenia wniosku mijają 2-3 miesiące. Udało się? Świetnie! Tylko, że pieniądze nie pojawią się na koncie fundacji od razu. Często przelew zlecany jest w ciągu miesiąca. Jeśli kwota przyznana w grancie jest większa, spodziewaj się wpłaty w ratach. A projekt już trwa. Zakupy trzeba zrobić. Trenerom zapłacić. Już. Jeśli nie masz środków, musisz wziąć kredyt.
Czy czas i koszty to jedyny mankament? Niestety nie. Czytaj dalej, żeby dowiedzieć się co jeszcze może być wyzwaniem w pozyskiwaniu grantu.

Granty to nie tylko liczby, to także stres
Nabór wniosków na granty nie jest prowadzony regularnie. Jeśli zakładasz, że wszystkie ambitne cele fundacji sfinansujesz z grantów… to się zdziwisz. To spore obciążenie psychiczne. To ciągła niepewność, czy dostaniesz pieniądze i będzie z czego opłacić działania, czy nie. Czy warto opierać finanse fundacji na grantach? Zdecydowanie nie.
Potraktuj to jako dodatek
Jak widzisz, grant to trochę taka loteria. Jeśli chcesz, żeby Twoja fundacja realizowała swoją misję, musisz poszukać innych źródeł dochodu. Grant nie da Ci ciągłości finansowania. Potraktuj go jako dodatek. Jeśli masz czas, spróbuj. A nóż się uda! Zadbaj o to, żeby w sytuacji odrzucenia wniosku, był inny sposób opłacenia działalności Twojej organizacji.
Podsumowanie – granty odczarowane
Grant, choć na pierwszy rzut oka kuszący, nie jest dostępny dla każdego. To ciężka praca, która wymaga czasu, kompetencji, wkładu własnego i cierpliwości. A to i tak nie daje Ci gwarancji, że taki grant pozyskasz. Kolejną kwestią jest czas oczekiwania na przelew. Pieniądze wypłacane są zazwyczaj w ciągu miesiąca. Przygotuj się na to. Lepiej poszukać innych sposobów na finansowanie codziennych działań Twojej fundacji. Niech grant będzie tylko dodatkiem.
Ubiegałeś się kiedyś o grant? Co było największym wyzwaniem? Udało się? Świetnie! Daj znać w komentarzu, jak wyglądała Twoja droga.
Jeśli uważasz nasze treści za wartościowe, zaobserwuj nas na Facebook’u, żeby nic Cię nie ominęło. https://www.facebook.com/fundacjaKCPzawodyprzyszlosciAlekonomia
Dziękujemy, że zaglądasz na naszego bloga.
Zespół Fundacji KCP
